Wspieram bo warto: le Przekino

Sobota! Rozrywka! No to może kino? Dziś wspieram le Przekino, choć nazwa trafia od razu do top10 najbardziej drażniących moje oczy i uszy. A jednak przebaczam, liczę na przemianę, skupiam się na czym innym.

Kilka(naście?) miesięcy temu usłyszałam po raz pierwszy o pokazach Secret Cinema (albo live cinema – kino na żywo), gdzie tysiące ludzi bawią się wchodząc w świat z ekranu, przebierając się i uczestnicząc w akcji, a wreszcie (albo w trakcie) oglądają film. Nigdy nie mogą być pewni, jaki film właśnie ich czeka, ale wskazówki organizatorów co do stroju i rekwizytów, a także lokalizacja mogą prawdziwym fanom wiele podpowiedzieć. To wszystko wydawało mi się z jednej strony fascynujące, z drugiej trochę dziwaczne, a z trzeciej kompletnie nierealne.

Tym lepiej, że ktoś postanowił przenieść kino na żywo do Polski.

Przekino nie zdradza szczegółów, ale dwóch aktorów i finansista, absolwent mojej alma mater, SGH, zachęcają z taką pasją, że trzymam kciuki za ich sukces.

Na co zbierają?
Na organizację inauguracyjnego pokazu Przekina w Warszawie jesienią 2015. Oznacza to mnóstwo kosztów technicznych, logistycznych, organizacyjnych (materiały, sprzęt i ludzie, bez których nie powstanie np. scenografia).

Co oferują w zamian?
Drogie i mało konkretne nagrody. Szczerze mówiąc zupełnie nie podoba mi się, że nagrody zaczynają się od 20 zł i że dopiero za 120 zł można liczyć na zaproszenie na seans.

Mimo to wpłaciłam, ale bilet w razie czego będę musiała sobie kupić 😉 Po prostu chcę zobaczyć kino na żywo w akcji i myślę, że dla bardzo wielu osób może to być doświadczenie, które zapamiętają na długo.

Frelka