Wspieram bo warto: Szlachetny cel

Wesprzeć szlachetny cel to przyjemność. Plus za nazwę kampanii. A chodzi o książkę o tym jak opowiadać historie, które przyniosą darowizny. Szlechetny cel to książka pełna kampanii społecznych. Opis kilkudziesięciu (głównie najlepszych, ale i najgorszych) narracji, na których możemy się mnóstwo nauczyć. A autor chce nas nauczyć przede wszystkim tego, że musimy zacząć opowiadać historie. Dobre historie.

Z opisu kampanii wnioskuję, że książkę będzie się dobrze czytało. To taki styl anglosaskich poradników, które prowadzą nas jak po sznurku, zdanie po zdaniu, czasem naprawdę trudno się oderwać. To nie jest wielka literatura. To bardzo użyteczna proza, która – mam nadzieję – da wielu osobom pozytywnego kopa do działania.

Dla mnie ważne jest jeszcze jedno – kampanie społeczne. Od zawsze je uwielbiam, na poważnie rozważałam karierę w tym kierunku. Do dziś uwielbiam je oglądać i analizować. Mają tyle wymiarów!

Pewnie kiedyś napiszę o tej fascynacji. Tymczasem, polecam Szlachetny cel.

Na co zbiera autor?
Na cały proces wydawniczy, czyli skład, korektę, grafikę, drukarnię i promocję.

Co oferuje w zamian?
Podziękowania, książki (ubolewam, że tylko papier – nieco tańsza opcja z ebookiem na pewno cieszyłaby się popularnością), autografy, spotkania z autorem i porady fundraisingowe, a nawet podziękowania na 1. stronie 2. wydania książki.

Wspieram, bo chcę przeczytać tę książkę. Mam nadzieję, że się uda!
Frelka

Biegasz? Napisz kampanię jak scenariusz filmu

Wiecie dlaczego życie to nie film? Bo w życiu jest wszystko – atrakcje i nuda. Twórcy filmów dokonują selekcji. Nie zawsze wybierają dobrze, ale kiedy im się uda, efekty oglądamy z przyjemnością.

Pytacie mnie ostatnio o kampanie związane ze sportem, więc zaczęłam baczniej się im przyglądać. Te najlepsze, zakończone sukcesem, są jak film – skonstruowane według starych jak świat zasad dramaturgii. Mamy bohatera, który tkwi w rutynie albo mierzy się z przeciwnościami losu. Mamy impuls do działania i bohater podejmuje wyzwanie. Wyrusza w podróż do spełnienia swojego celu. W drodze i w wyniku perypetii dochodzi do przemiany bohatera. Jest jak nowo narodzony – nowy, lepszy i z bagażem doświadczeń. Po drodze musi oczywiście nastąpić punkt zwrotny. A zakończenie? Happy end zależy także od wspierających.

Przyjrzyjmy się wszystkim elementom na przykładzie udanych kampanii biegowych.

Continue reading Biegasz? Napisz kampanię jak scenariusz filmu

Wspieram bo warto: Nowe życie

Byłam kiedyś na spotkaniu poświęconym nowej platformie – chodziło o Fundujesz.pl- platformę kampanii społecznych. Po długiej i ciekawej rozmowie, podniosła się pani reprezentująca pewną parę. Długo starali się o dziecko – w końcu zdecydowali się na in vitro. Ze wględu na brak środków szukali ratunku w crowdfundingu. Pozornie – doskonały pomysł.

Continue reading Wspieram bo warto: Nowe życie

Wspieram bo warto: Cała Polska czyta dzieciom

Czytanie jest super i powie to każdy, kto czyta. A nawet ci, co piszą. Na przykład taki Kominek a.k.a. Jason Hunt. Nie raz o tym pisał.

Czytanie to nawyk, który warto wpajać dzieciakom. Mogą tylko zyskać. Dlatego od zawsze lubiłam akcję Cała Polska czyta dzieciom.

Teraz jej twórcy zbierają środki na nowoczesną i funkcjonalną stronę internetową. Tutaj. Koszt? 10 000 zł. Co to dla nas? Co to dla internetu?

Co dokładnie da nowa strona?
Będzie spełniała aktualne standardy techniczne, będzie dopasowana do urządzeń mobilnych, będzie umożliwiała publikację darmowych materiałów dla rodziców, a współpracownikom Fundacji ułatwi sprawną komunikację.

Co można dostać w zamian?
Podziękowania, książki, bilety na spektakle teatralne, filmy, kołysanki i nie tylko.

Nie mam dzieci. Ale pamiętam jeszcze jak to było być dzieciakiem. I jak fajnie jest, kiedy ktoś nam czyta. Do dziś lubię słuchać – słucham audiobooków. Ale słuchanie kogoś, kto siedzi obok i czyta specjalnie dla nas? To jest fantastyczne uczucie i nawet dorosłych zachęcam – poczytajcie sobie czasem na głos. Partnerowi przed snem albo rodzicom w leniwe świąteczne popołudnie. (Sprawdzone! Polecam!)

I pamiętajcie! 20 minut dziennie. Codziennie! :)

Frelka

Snapchat: tam też Warto Wspierać

Na pewno znasz to uczucie kiedy nagle jakiś trybik w głowie się przestawia i myślisz:

To jest to!

Gdyby miesiąc temu ktoś mnie spytał kiedy zacznę używać snapchata, odpowiedziałabym krótko: nigdy. Tymczasem trybik zrobił swoje i snap okazał się lekiem na całe zło. Eureka nawet bez wanny.

Codziennie przeglądam kampanie crowdfundingowe i widzę mnóstwo ciekawych rzeczy – szalone pomysły, ważne idee, odjechane nagrody. Spójrzcie! chciałabym krzyknąć. Ale ani blog, ani strona na Fejsie nie przypomina mi okrzyku. Zdjęcia, linki, starannie dobrane pory publikacji, bez sensu. Snap dużo lepiej sprawdza się jako spontaniczny okrzyk.

Luźne przemyślenia, nietypowe zdarzenia, głupie żarty i ciekawe artykuły. I znów krzyczę w duchu:

Spójrzcie!

Teraz to wszystko na zupełnym luzie ląduje sobie na snapie.

W tej aplikacji urzeka mnie jeszcze jedno – wreszcie ktoś zwolnił nas z profesjonalnego oświetlenia, bezbłędnego audio i animacji level pro. Koniec z przerostem formy nad treścią. Tutaj rządzi prostota i nikt nie wymaga technicznej perfekcji. Można się poczuć naprawdę swobodnie.

Na razie głównie oglądam (podglądam?):
wittamina uczy mnie patrzeć w obiektyw.
maffahion nie przestaje zaskakiwać częstotliwością z jaką nadaje (podziwiam).
sylwek150c zaprasza na bloga? No to wchodzę.

wpid-screenshot_2015-06-02-22-29-46.pngAle pomału rośnie liczba oczu, które oglądają mnie. Fajnie :)
Zapraszam wszystkich użytkowników: wartowspierac

A jeśli jesteś jedną z tych osób, które są PEWNE, że to nie dla nich – cóż, zawsze warto spróbować czegoś nowego :)

Do zobaczenia na snapie!

Frelka

 

Wspieram bo warto: Łazienka bez barier w Teatrze Węgajty

Cześć i czołem. Dziś projekt tak prosty, że bardziej się już nie da. Maleńki teatr w maleńkich Węgajtach prowadzi mnóstwo działań bez barier, włączając w nie osoby starsze i dzieci, a także osoby z różnymi niepełnosprawnościami. Problem? Przyziemny. Ich łazienka jest pełna barier – ciasna i nieprzystosowana do potrzeb użytkowników. Potrzeba więc 17 000 zł na remont. Kto remontował łazienkę ten wie, że to nie są żarty.

Continue reading Wspieram bo warto: Łazienka bez barier w Teatrze Węgajty

6 rzeczy, których nikt za ciebie nie załatwi

A konkretnie nie załatwi ich za ciebie platforma crowdfundingowa, mama, przyjaciel, ani anioł stróż. Liczysz się tylko ty, pamiętasz? Twoja energia, twój wysiłek i twój kapitał społeczny. Ludzie, którzy są przy tobie i tacy, który byli kiedyś. Ci, którzy się o ciebie troszczą i ci, którzy tylko się interesują. Wszyscy, którym nie jesteś zupełnie obojętny. Uwierz mi, jest ich znacznie więcej niż myślisz.

Continue reading 6 rzeczy, których nikt za ciebie nie załatwi

Wspieram bo Warto: Jerzy dla jeży

Może i koty rządzą internetem, ale ja wolę jeże. Czasem z zapartym tchem śledzę kuracje i postępy małych jeżyków, którym z pasją poświęca się pan Jerzy. Polecam fanstronę na Fb. Klikamy tutaj.

Dlatego w ten weekend wspieram jeże. Także dlatego, że to nie jest żadna konkretna kampania crowdfundingowa. Jeżyki wspierać można cały czas dokonując wpłat na konto fundacji. A jednak i tutaj internetowy tłum może wszystko – kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt małych wpłat i można leczyć kolejne jeże.

Ośrodek Rehabilitacji Jeży został powołany do życia, Decyzją Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska z dnia 20 sierpnia 2010 roku. Na mocy obowiązującego prawa, t.j. Ustawy o ochronie przyrody z dnia 16 kwietnia 2004 roku , tylko takie ośrodki posiadają  prawo do czasowego przetrzymywania zwirząt wymagających opieki, leczenia i rehabilitacji.

Na co zbiera Jerzy dla Jeży?
Na funkcjonowanie lecznicy, leki, materiały, rehabilitację, pokarm dla kolczastych podopiecznych.

Co oferuje w zamian?
Wdzięczność, a przy okazji oklaski kilku tysięcy internautów śledzących jeże online.
Na stronie dowiecie się też co jest najważniejsze w ratowaniu jeży i jak im nie zaszkodzić kiedy próbujemy pomóc.

Zachęcam do wpłat, tutaj namiary.

Frelka

Statystyki prosto z Niemiec

W kwietniu 2015 niemiecki portal crowdfunding.de opublikował wyniki ankiety internetowej przeprowadzonej na reprezentatywnej grupie 1000 osób. W badaniu padały tylko 2 proste pytania. Czy wiesz co to jest crowdfunding? (Słyszałem, ale nie wiem dokładnie. / Wiem. / Nigdy o tym nie słyszałem.) i Czy wsparłeś kiedyś jakąś kampanię cowdfundingową? (Nie. / Tak, jedną. / Tak, od 2 do 5. / Tak, więcej niż 5.). Wyniki nie są szokujące, ale warto się im przyjrzeć. To liczby, do których powinniśmy dążyć, a potem jak najszybciej je prześcignąć.  Continue reading Statystyki prosto z Niemiec

Crowdfunding jest jak Runmageddon

Mama powiedziała mi kiedyś, że bieg na orientację jest jak życie w pigułce. A ja myślę, że biegi w ogóle odzwierciedlają wiele życiowych sytuacji. Próby, błędy i wyznaczone tory, nasze wybory, pomyłki, porażki i sukcesy.

Bieżnia oznacza wyścig. To bezwzględna konkurencja, w której każdy biegnie sam i każdy marzy o złocie. Ale to także prosty tor, na którym nie sposób się zgubić. Zwyciężą nieliczni, ale każdu w końcu doczłapie się do mety, jak po sznurku. Continue reading Crowdfunding jest jak Runmageddon

Wspieram bo warto: Gleo

Wiadomo, lubię street art. A jeśli jeszcze jest kolorowy, radosny i nieprzytłaczający, to staję się fanką. W tym tygodniu wspieram więc Gleo z dalekiej Kolumbii, bo w podzięce obiecała wymalować nazwiska wszystkich wspierających na ufundowanej ścianie. Ruszajmy do Kolumbii. Niech nasza sława wyprzedzi nasze ciała. (Chyba, że już tam byliście.)

Continue reading Wspieram bo warto: Gleo

Wspieram bo warto: Niezwykli ludzie. Zwykłe zeszyty.

Proste rozwiązania sprawdzają się najlepiej. Mimo galopującego postępu technologii dzieciaki wciąż korzystają w szkołach z zeszytów, a te stają się pierwszym ratunkiem przed nudą. W zamierzchłych czasach mojej podstawówki po zeszytach się bazgrało. Dziś uczniowie uzbrojeni w smartfony bez problemu skorzystają z QRkodu z tyłu zeszytu i przeniosą się wraz z telefonem najpierw pod ławkę, a zaraz potem w świat inspirującego bohatera z okładki. Nie chcę zachęcać do grzebania w telefonach w czasie lekcji, ale jeśli to już się dzieje, to lepiej żeby młodzież czytała o Czochralskim niż o celebrytach na Ratlerku. Prawda?

Continue reading Wspieram bo warto: Niezwykli ludzie. Zwykłe zeszyty.

Odyseja Umysłu – 5 pytań

Obecność co najmniej i aż czterech projektów związanych z Odyseją Umysłu (piszę o nich w tekście Odyseja Umysłu x 4) każe mi postawić 5 pytań. Nie robię tego dla draki. Poważnie zastanawiam się nad tym czy wszystkim czterem grupom uda się zebrać niezbędne środki. Chcę żeby im się udało. Siłą rzeczy rozmyślam o tym, co mogłoby zwiększyć prawdopodobieństwo happy endu. 

Stąd 5 pytań do zupełnie różnych osób – organizatorów i firm, uczestników i platform, a nawet do ambasadorów poszczególnych kampanii. Może ktoś odpowie? :)

Continue reading Odyseja Umysłu – 5 pytań

Odyseja Umysłu x 4

Naprawdę nie chciałam dziś wrzucać kolejnych zrzutów ekranu z kampanii. Chciałam zrobić kolaż. Ale natknęłam się na niezwykle ciekawe zjawisko, którym muszę się z wami podzielić. Chodzi o konkurs Odyseja Umysłu, a konkretnie o wyjazd polskich drużyn na finał do USA. No spójrzcie na ten urodzaj:

Odyseja-FundujeszOdyseja-Polak

Odyseja-wspieram Odyseja-WspolnySłyszeliście kiedyś o Odysei Umysłu? Ja nie. Za to teraz słyszę z czterech źródeł jednocześnie! O co chodzi?

Continue reading Odyseja Umysłu x 4

Wspieram bo warto: Osiem cudów świata

Kojarzycie drużyny wioślarskie pomykające pod mostami, którymi przechadzają się bohaterowie amerykańskich filmów? Zawsze mi się to podobało i zawsze żałowałam, że w moim mieście ich nie ma. Wprawdzie w tamtych czasach mieszkałam w mieście, w którym nie ma nawet rzeki, ale i tak chciałam wioślarzy. Potem przeniosłam się do Warszawy, gdzie rzeka niewątpliwie jest. Jest więc o co walczyć i dlatego wspieram Osiem cudów świata z AZS UW.

Continue reading Wspieram bo warto: Osiem cudów świata

Wspieram bo warto: Być jak Raramuri

Lubię biegać. Teraz to bardzo modne i podoba mi się ta moda. Cała Polska biega. Maratony, półmaratony, Runmageddony, albo biega zwyczajnie, po pracy, przed śniadaniem, w coraz ładniejszych ciuszkach. A tu proszę, facet biega bez koszulki i w sandałach.

Od razu mi się spodobał. Przyczyny są dwie. Po pierwsze, jako dziecko biegałam na orientację (polecam wszystkim!). Nauczyłam się i polubiłam bieganie po chaszczach. Po drugie, kiedy biegam, myślę. Dlatego przemawia do mnie idea biegania naturalnego i świadomego, biegania w głąb siebie.

Continue reading Wspieram bo warto: Być jak Raramuri

Liczysz się tylko ty

Prowadziłam kiedyś Dyskusyjny Klub Filmowy. W skrócie: prelekcja – projekcja – dyskusja. Film filmem, ale my nie byliśmy kinem. Chcieliśmy formować postawy i tworzyć społeczność zanim połowa z nas miała Facebooka.

DKFom różnie się wiodło, Overground też miał wzloty i upadki. Prelekcje bywały nudne, a dyskusje jałowe. Do tego dodajmy niewygodne siedzenia i operatora projektorów (wielkich, na taśmę 35mm), który wiecznie zapominał zmienić taśmę fundując nam nieplanowane przerwy w projekcji. Drzwi do sali ‘kinowej’ strasznie hałasowały, głośniki buczały a Al. Niepodległości wciąż pruły karetki na sygnale. Zimą o 21 wyłączono ogrzewanie, więc dyskusje kończyliśmy w kurtkach.
A jednak były dyskusje i byli widzowie. A na 10-leciu klubu był ich prawdziwy tłum. To była nasza zasługa i byliśmy z siebie cholernie dumni.
Od tamtej pory każde z nas wie, że liczymy się tylko my. Nic i nikt więcej.

Continue reading Liczysz się tylko ty

Wspieram bo warto: Słoik szczęścia

Jesteśmy podobno narodem, który na pytanie Jak leci? odpowiada niezmiennie Jak zwykle pod górkę po czym rozpoczyna litanię trosk, oczywiście niezawinionych. Nie lubię uogólnień, ale nie lubię też zrzędzenia i dlatego zachwycił mnie Słoik szczęścia. 

Pozornie to przedsięwzięcie z gatunku samopomocy i domorosłej parapsychologicznej afirmacji. W praktyce – pomysł tak bezpretensjonalny i nieinfantylny, że nie mogę go nie kupić. Bo każdej zrzędzie i marudzie zdarzają się dobre chwile. Wystarczy je zapisać, a po czasie przeczytać. I życie staje się lepsze.

Continue reading Wspieram bo warto: Słoik szczęścia