udzialowy-maly

Będzie pan zadowolony

W każdej branży jest podobnie. Większość mówi Klient nasz pan, wielu myśli zupełnie inaczej, a niektórzy nawet nie silą się na pozory. Gra przeciw klientom, lub mimo klientów, może sprawdzać się w niektórych przypadkach, ale nie w crowdfundingu.

Napisano tysiące słów o tym, że wspierający to nie do końca klienci, a przynajmniej nie zawsze. Nie zamierzam z tym teraz polemizować. Ale na potrzeby dzisiejszej refleksji przyjmę , że wspierający to nasz klient, a zatem – nasz pan.

Na szczęście tylko na pewnym etapie projektu.

Spójrzmy prawdzie w oczy. Kiedy obmyślamy projekt i chcemy finansować go społecznościowo, robimy to dla siebie. Możemy mydlić oczy sobie i innym misją stojącą za projektem, ale w ogromnej większości przypadków chodzi o realizację naszych pomysłów, marzeń i ambicji. Korzyści dla innych są drugorzędne.

Egoistyczne? Jak najbardziej, ale tak być musi, bo to my spędzimy kolejne miesiące życia realizując to przedsięwzięcie. To nam musi wystarczyć zapału i cierpliwości. Jeśli sami o siebie nie zadbamy, nie zrobi tego nikt inny.

Ale kiedy próbujemy sprzedać nasz pomysł światu, albo skromniej, jakiejś grupie internautów, to musimy zadbać właśnie o nią. Najlepiej zadać sobie kilka pytań. Zaproponuję trzy. Myślę, że z łatwością wygenerujesz kolejne. Możesz podzielić się nimi w komentarzach i tym sposobem pomóc innym (chyba, że boisz się konkurencji?). Oto one:

Czy ten projekt zainteresuje moją grupę docelową?

Jeśli tak, cała naprzód! Jeśli nie, zastanów się co możesz zmienić. Czasem wystarczy znaleźć odpowiednią perspektywę i opisać cele od nowa. Czasem potrzebne będzie poparcie kogoś z autorytetem. Może się też okazać, że projekt wymaga zmian – wielokrotnie się przekonałam, że warto nieco nagiąć albo rozciągnąć projekt, aby dopasować go do oczekiwań odbiorców. Wreszcie – być może źle zidentyfikowałaś grupę docelową?

Czy moje materiały są jasne i czytelne?

Chodzi tu i o treść, i o formę tekstów, grafik i filmów. Nie będę tu tłumaczyć co znaczą słowa ładnie, czytelnie, wyczerpująco – ale poza przypadkami, kiedy właśnie ma być brzydko i tymi, kiedy najważniejszy jest suspens – to są słowa-klucze. Wyryj je sobie cyrklem na biurku.

Czy proponuję atrakcyjne nagrody?

Ceny są istotne, ale najważniejsza jest jakość (dodam, że jakość to stopień w jakim rozpatrywany przedmiot spełnia wymagania, a zatem chińskie badziewne tenisówki ze straganu, za które płacisz 15 zł i które rozpadają się po miesiącu są zupełnie przyzwoitej jakości, jeśli założyć, że kupiłaś je tylko po to, aby przetrwały jeden festiwalowy weekend). Czyli – czego oczekują potencjalni dobrodzieje? Jeśli nie wiesz, zrób ankietę.

To wszystko składa się na atrakcyjność twojej oferty i poziom obsługi klienta. Czyli na te rzeczy, które najczęściej oceniamy, kiedy sami mamy coś kupić albo wesprzeć wybrany projekt.

Niektóre rzeczy kupimy mimo wszystko. Chleb w piekarni pod domem, nawet jeśli sprzedawczyni jest opryskliwa. Lody na plaży we Władku, nawet jeśli kosztują 10 zł. Kożuch na Syberii, nawet jeśli wygląda obrzydliwie. Na tej zasadzie wesprzemy też kampanię siostry, mamy, przyjaciela.

Ale nie możemy oczekiwać, że ktokolwiek poza bratem, tatą i przyjaciółką wesprze naszą kampanię jeśli nie pozwolimy im poczuć się u nas w centrum uwagi, choć przez chwilę.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>