udzialowy-maly

Crowdfunding się nie opłaca

Crowdfunding jest modny, o crowdfundingu się mówi, wypada znać spektakularne sukcesy, a sukcesy inspirują. Co i rusz ktoś ulega euforii i zaczyna obmyślać kampanię. Kiedy nachodzą go wątpliwości od specjalistów słyszy pobłażliwe crowdfunding nie jest dla ciebie. To niestety często realna diagnoza, dlatego skończmy z utopią. Dziś patrzę okiem sceptyka.

CZAS
Masz trochę wolnego czasu, prawda? Na pewno za mało, żeby zrobić kampanię. Crowdfunding jest żarłoczny, chce nas całych. Zaplanowanie budżetu, nagród i promocji, przygotowanie tekstów, grafik i video, kontakty z rodziną, znajomymi i mediami, reagowanie na zmiany, odpowiadanie na niespodziewane maile, a potem dziękowanie wszystkim i każdemu z osobna, wywiązywanie się ze wszystkich obietnic, które składamy wspierającym nas finansowo i promocyjnie – mówimy o setkach godzin.

PIENIĄDZE
Niby wszystko można zrobić samodzielnie, ale czasem podkusi cię, żeby wykupić reklamę, czasem nie potrafisz robić video, więc zapłacisz komuś za pomoc. Zresztą zazwyczaj musisz wydać trochę na nagrody i ich wysyłkę.

Aha, pieniądze, które uzbierasz, wcale nie są takie znów wielkie. Pamiętaj, że musisz zapłacić prowizje i podatki. Zresztą, gdyby wycenić i zsumować wszystkie przepracowane godziny, to z całą pewnością jesteś na minusie.

NERWY
To też można wycenić w złotówkach, ale nie bądźmy małostkowi. Gonitwa myśli, obgryzione paznokcie, niespokojny sen i suchość oczu – tego doświadczysz na pewno. Doświadczenie jest ponoć bezcenne. Równie bezcenne jak zdrowie. Jeśli zgodzić się z teoriami, że stres prowadzi do wielu poważnych chorób, to crowdfunding zdecydowanie też.

PRZEDSZKOLE
Poza tym nie robisz tej kampanii po to, żeby bawić się w przedszkolankę, prawda? A jednak musisz być gotowy – pytania, na które już dawno odpowiedziałeś, wątpliwości, które już dawno rozwiałeś, krytyka, której już od dawna masz po dziurki w nosie. Do tego od dnia zakończenia kampanii niektóre dzieci od razu chcą swoje zabawki. I jątrzą. I nie rozumieją, że trzeba zaczekać, że procesy czasem się opóźniają, że robisz to pierwszy raz, że przydałoby się trochę wyrozumiałości i do jasnej ch…

A, zapomniałam, że jednak jest jeszcze gorsza grupa. Gorsza, bo tajemnicza – wpłacili, wybrali nagrodę, a kiedy do nich piszesz, nie odpowiadają. Nigdy się do Ciebie nie odzywają. Nagroda zapakowana, czeka na adres do wysyłki, ale on nie nadchodzi. Czy twój dom to magazyn? Nie. To

POCZTA
I sortownia. 2 w 1. Musisz to wszystko posegregować, przygotować, zapakować, nie pomylić się, choć nie masz kodów kreskowych ani systemów komputerowych do obsługi wysyłek masowych. A potem idziesz z tym wszystkim na pocztę. Blokujesz kolejkę. Sąsiedzi cię nienawidzą, a pieczątki stukają. Albo lepiej, drukarki igłowe. Znasz ten dźwięk?

Z huku stempelków i igiełek nagle wyłaniają się słowa. Rozglądasz się niepewnie, może to ci się tylko wydaje? Nie, niemożliwe. Przecież słyszysz wyraźnie.  Skandowane sylaby:

CROWD-FUN-DING-SIĘ-NIE-OP-ŁA-CA!

😉
Frelka

 

2 thoughts on “Crowdfunding się nie opłaca”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>