Smutna pani z Tokio

Widzieliście już ten spot? Wszyscy dziś o nim, to i ja napiszę. Podobno oparto go na solidnych badaniach. A jednak nie sposób nie zauważyć, że jest kuriozalny – na bardzo wielu poziomach. Inni stępili na tym stalówki, ja nie muszę. Nim przejdę do rzeczy, rzućcie okiem:

 [youtube https://www.youtube.com/watch?v=-SEputU87Tk]

A teraz, drogie dzieci, temat dzisiejszego wypracowania.
Ta pani jest smutna. Zastanówmy się, jak można jej pomóc.

Na początek dane. Pani chce mieć dziecko lub dzieci. Możemy bezpiecznie założyć, że Pani rodzonych dzieci mieć już nie może. Wiemy też, że Pani jest majętna i ma dużo przestrzeni życiowej.

Niewiadoma? Partner.

Możliwość 1. Pani jest religijna i ma Partnera
Niektórzy próbują do skutku, rodzą później niż ktokolwiek by się spodziewał, w międzyczasie się modlą. Może warto spróbować?

Możliwość 2. Pani nie jest religijna i ma Partnera (lub Pani jest religijna, ale jest już naprawdę za późno)
Proponujemy adopcję. Setki wspaniałych dzieciaków czekają na nowy dom. Zdrowi, majętni potencjalni rodzice mogą nawet liczyć na noworodka

Możliwość 3. Pani ma Partnera, Partner nie chce mieć dzieci
Jeśli nieposiadanie dzieci było wspólną decyzją, to przykro mi, że Pani popełniła błąd, ale niech Pani teraz nie zwala na Paryż i Tokio.
Jeśli nieposiadanie dzieci było decyzją Partnera, to przykro mi, że Pani popełniła błąd tkwiąc w tym złym układzie. Jest jednak z niego wyjście – skoro na dzieci nie ma już co liczyć, to Partnera można bez problemu zmienić. Albo zwyczajnie rzucić.

Możliwość 4. Pani nie ma Partnera
Może Pani tego nie wie, ale do tanga trzeba dwojga. Należy go jak najprędzej znaleźć, a następnie spróbować zajść w ciążę. Jeśli to nie zadziała, pozostaje możliwość 2.

Możliwość 5. Pani nie chce mieć Partnera
Dzieci bez ojca? No skoro Pani się upiera, możemy pomyśleć o adopcji. Uprzedzam, dziecko będzie miało kilka(naście?) lat. I jakąś poważną chorobę. Ale przecież Panią stać na lecze…

WTEM!
Bez pukania do pięknego mieszkania wpada Przyjaciółka z kubełkiem lodów (albo kurczaka). Wyciąga z inteligentnej lodówki butelkę najlepszego czerwonego wina i napełnia dwa pękate kieliszki. Podaje jeden Pani, po czym niewiadomojakimcudem z sufitu wyjeżdża ekran, a profesjonalny rzutnik zaczyna wyświetlać Kiedy Harry poznał Sally. Pani i Przyjaciółka upijają się winem, zajadają lodami (albo kurczakiem), dzwonią po koleżanki, tańczą i kupują online bilety na podróż dookoła świata. Szybkie cięcie przenosi nas gdzieś na odległy kontynent, gdzie ludzie mają dużo większe problemy, niż nieposiadanie dzieci. A Pani może im pomóc, zbudować więzi, stworzyć zupełnie nową rodzinę.

O, przepraszam, że głupia klisza?
A czym innym jest ta kampania?

Frelka

 

PS: pamiętajcie, snapchat: wartowspierac

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>