Nauka w świecie crowdfundingu

Nauka – niezastąpiona, a jednak wciąż niedoceniana – jest jak napięta struna między jednostką a masą. Wokół tej struny dzieją się rzeczy niezwykłe, wciąż rozbrzmiewa muzyka. Badacze z masy otaczających nas zdarzeń wybierają pojedyncze obserwacje i w swym elitarnym gronie prowadzą badania, na których skorzystać możemy wszyscy.

Dziś nauka coraz częściej wychodzi z cienia by głośno powiedzieć, że jest fajna, potrzebna, i sexy. Coraz aktywniej komunikuje się ze światem, także za pośrednictwem Internetu. A internetowy tłum nie chce być już tylko odbiorcą. W dziedzinie nauki widać coraz liczniejsze inicjatywy włączające do działania każdego, kto ma komputer, czas i chęć.

Mamy więc społecznościowe programy skanowania książek i map, obserwacji flory, fauny i kosmosu, a nawet walki z AIDS poprzez sportową rywalizację w układaniu struktur białek (polecam grę Foldit stworzoną na Uniwersytecie Waszyngtońskim).
Skoro tłum może (i chce!) poświęcać nauce czas i emocje, dlaczego nie miałby zaoferować pieniędzy? Wsparcie finansowe paradoksalnie bywa łatwiejsze. Wie o tym każdy kto wspiera WOSP i inne zbiórki charytatywne, ale proszony o pomoc w wyprowadzaniu psów w schronisku dla zwierząt albo przyniesienie czegoś do szkoły specjalnej nigdy nie będzie miał czasu. Możemy utożsamiać się z ideami, ale gonimy za własnymi codziennymi celami, długofalowymi planami, środkami do utrzymania i samorealizacją. Ta ostatnia nakazuje nam aktywność, która staje się coraz łatwiejsza. Rozwój specjalistycznych i ogólnotematycznych platform crowdfundingowych pokazuje, że przed nami bardzo interesująca przyszłość finansowania badań naukowych przez tłum.

Choć na pewno nie każdy projekt naukowy ma szansę na finansowanie przez crowdfunding, warto być optymistą. Na portalach zagranicznych już dziś coraz częściej spotkać można zakończone sukcesem przedsięwzięcia mające na celu opracowanie szczepionek, leków i kuracji albo badanie zmian klimatycznych. Nim uda się nam finansować tą drogą projekty z nieco mniej medialnych dziedzin niż chore dzieci i ocieplenie klimatu musi minąć czas i sporo naszej pracy. W każdej dziedzinie crowdfundingu – czy to w nowych technologiach, czy sztuce, najpierw sukcesy osiągają wyłączenie projekty medialne. Ale to właśnie one przyciągają do crowdfundingu ludzi, którzy nie muszą ograniczać udzielanego wsparcia do jednego projektu. Niektórzy będą szukać głębiej. Do nich starajmy się dotrzeć.

Tymczasem musimy przyciągnąć tych pionierów i przekonać ich do finansowania społecznościowego. Platformy crowdfundingowe zakasały rękawy i ciężko nad tym pracują. Ale sami też możemy sprawić, że narzędzia okrzepłe już w USA zadomowią się i u nas.

Wspierajmy ten proces i uczmy się crowdfundingu, finansując polskie i zagraniczne kampanie. Tylko wspierając dowiemy się, czego oczekują wspierający. Tylko w ich butach będziemy potrafili tworzyć kampanie odpowiadające ich oczekiwaniom. Inwestujmy czas, emocje i choćby symboliczne środki, a łatwiej nam będzie zaprojektować sukces finansowania społecznościowego naszych projektów – także tych naukowych.

Tekst jest rozwinięciem opinii dla biuletynu Perspektywy serwisu Qualio.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>